
London Fashion Week jest dla mnie jednym z najważniejszych
wydarzeń sezonu. Tym razem udało mi się zdobyć zaproszenia na 11 pokazów. Stąd
szczegółowa relacja podzielona na dni. Początkowo miałam zamiar dodać jeden
wpis, dotyczący całego eventu, ale natłok informacji, inspiracji i wspaniałych
idei sprawił, że byłby on zbyt długi, więc nie będę przedstawiać wszystkiego
jednorazowo.


Do Londynu przyleciałam po godzinie 17. Kolega
odebrał mnie z lotniska i pojechaliśmy prosto na pokaz FELDER FELDER. Cudem
zdążyliśmy, i niesamowicie się cieszę, że się udało, bo pokaz okazał się
wielkim sukcesem.
Po dwóch godzinach, które spędziliśmy w Somerset
House, pojechaliśmy do hotelu, szybko zostawić rzeczy. The May Fair Hotel
okazał się fantastycznym wyborem ze strony BFC. Idealne zakwaterowanie dla
gości.
Po chwili spędzonej w hotelu, ruszyliśmy na
afterparty. Trafiliśmy na PPQ Afterparty w Le Peep Boutique. Nie było tak
super, jak w zeszłym roku na imprezie otwarcia, ale nadal całkiem ok. Miejsce w
dobrej lokalizacji (blisko Marble Arch), drinki też niczego sobie.
Do hotelu wróciliśmy po 3 z myślą, że musimy wstać o 8, żeby zdążyć na przymiarki Toma Forda.

London Fashion Week jest dla mnie jednym z najważniejszych wydarzeń sezonu. Tym razem udało mi się zdobyć zaproszenia na 11 pokazów. Stąd szczegółowa relacja podzielona na dni. Początkowo miałam zamiar dodać jeden wpis, dotyczący całego eventu, ale natłok informacji, inspiracji i wspaniałych idei sprawił, że byłby on zbyt długi, więc nie będę przedstawiać wszystkiego jednorazowo.



FELDER FELDER
Siostry Felder są Niemkami, które jednak nazywają Londyn swoim domem. Bliźniaczki studiowały na Central Saint Martins i zapoczątkowały markę w 2006 roku.Bardzo się cieszę, że zobaczyłam ich pokaz. Zdecydowanie było oryginalnie i w moim stylu. Może jednak przekonam się do printów?

"We imagined Veruschka, the Sixties supermodel, and tried to think of how she might dress today,"
Tak Daniela Felder skomentowała inspiracje do kolekcji w rozmowie z British Vogue.
Moda lat sześćdziesiątych widoczna jest w każdym stroju zaprezentowanym na wybiegu - były spodnie z wysokim stanem, dzwonkowate rękawy. Zaskoczyła różnorodność tkanin - od szyfonu do bladych dzianin i odważnych koronek. Pojawiły się ciekawe printy - zarówno kwiatowe wzory, jak i leopardzie cętki.
Skórzane oraz metaliczne dodatki dopełniły całość pokazując co, co projektantki cenią najbardziej.
Bardzo podobały mi się kowbojskie buty, które zostały wybrane do pokazu. Były zdecydowanie ciekawym odejściem od klasycznych szpilek.


CHRISTOPHER RAEBURN
Raeburn był uczniem Royal College of Art. Stał się popularnym projektantem za sprawą swojej kreatywnej reinterpretacji militarnego stylu. Pokazał, że eksperymenty się opłacają.
Pokaz Christophera Raeburn'a był drugim, który obejrzałam podczas londyńskiego tygodnia mody. Pozytywnie zaskoczyła mnie uwaga, jaką projektant poświęcił każdemu detalowi swojej nowej kolekcji.
Raeburn zawsze uważał, że funkcjonalność ubrania jest najważniejsza. W tym sezonie jednak, to styl jego projektów zwraca największą uwagę. Pokazał bardziej kobiece stroje - koszulowe sukienki, prześwitujące elementy i krótkie szorty. Do tego wszystkiego projektant zaprezentował praktyczne plecaki oraz płaszcze przeciwdeszczowe.
Pokaz pokazał nowy tor pracy projektanta - dominowały kolory
i lekkość.

Relacja z wczoraj na szybko, lecę na Marchesa Afterparty.
Miłego weekendu wszystkim!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz