
W tym roku miałam współpracować na backstage łódzkiego fashion weeka z Kasią Sokołowską i Kasią Stefaniuk. To chyba jedyny powód, dla którego się na to zdecydowałam. Teraz nie do końca to rozumiem, i jakoś podświadomie cieszę się, że względy zdrowotne uniemożliwiły mi uczestnictwo w tegorocznym FW.


Idea od początku była dziurawa przez sceptyzm najlepszych polskich projektantów. Nie można zrobić dobrego eventu modowego bez ludzi, którzy są w branży najważniejsi. A to zostało przez organizatorów pominięte.
Po drugie - pazerność. Przykro mi, ale biorąc pod uwagę ile dostają organizatorzy na zrealizowanie wydarzenia (m.in. 1 mln zł od Urzędu Miasta Łódź), mogliby to zrobić dużo lepiej.
Po co sprzedaż biletów, które są w sumie prawie nieograniczone? Po co płacić celebrytom za przyjście? Nie o to chodzi w pomyśle fashion weeka. Przynajmniej za granicą.
Rozumiem wolontariat, ale bez wyzysku. Rozumiem, że dla osób bez doświadczenia to duża szansa, ale co mają powiedzieć ci, którzy już kolejny sezon pracują za darmo? Mogliby zapewnić chociaż wyżywienie, zakwaterowanie, cokolwiek. Wolontariusze to nie wasi niewolnicy, którzy muszą spełniać wasze zachcianki. Trochę szacunku przynajmniej. Za ich wysiłek i dobrą wolę, nawet jeśli nie spełniają waszych wymagań.
Z edycji na edycję jest gorzej. Odchodzą kolejni projektanci, organizując swoje pokazy samodzielnie. I nie dlatego, że chcą wydać pieniądze na swój pokaz. Fashion Week po prostu im się nie opłaca. Przyjdą ludzie, popatrzą, skomentują, ale nie kupią. A pokaz to inwestycja w markę. Po co promować event, który nic nie daje projektantowi?

Łukasz Jemioł od początku wspiera łódzką inicjatywę i jemu to się opłaca. Robi swoje indywidualne pokazy ale uczestniczy też w Fashion Weeku. Przez to jego wypromowana już marka staje się bardziej przystępna. I pamiętajmy, większość jeździ na FW dla Jemioła. No albo darmowego odpoczynku.
Podobał mi się pokaz Natashy Pavluchenko, ale zginął w atmosferze eventu. Kiedy pytam kogoś jak było w Łodzi w tym sezonie, odpowiadają: "Tłoczno", "Lokowanie produktu" czy "organizacja leży". Nie chcę oceniać na podstawie opinii innych, ale coś musi w tym być, jeśli nie można powiedzieć nic pozytywnego.
Trzeba było to zrobić inaczej. Ale jak skoro idea od podstaw nie ma sensu?
Z innymi tygodniami mody porównajcie sobie sami. LINK

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz