Moda uliczna w Warszawie jest bardzo jednolita. Ludzie stawiają na wygodę? Nie do końca. Raczej ślepo podążają za tłumem.Popularne są ubrania z sieciówek. Zara to "ta najwyższa półka", bo kto nosi rzeczy z New Looka czy Mohito? Za tanio. Lepiej zainwestować w high fashion.


Jak dla mnie nie liczy się marka, tylko jakość
i styl. Tak wiem, wygląda to na bardzo często powtarzane przez wszystkich zdanie, a jednak każdy pójdzie i kupi nową sukienkę w Zarze.
W Warszawie kolory są anomalią. Wszyscy wybierają czernie, szarości, brązy. Jeśli zobaczę na ulicy dziewczynę ubraną w czerwoną sukienkę to widzę też, że wszyscy jej się przyglądają. Wyjść poza schemat? Nie w Polsce.Myślałam, że Warszawa powinna akceptować wszystkie oryginalne pomysły na ubiór. Jednak nie do końca. A może inaczej, jest to akceptowane, podoba się ludziom, ale nie chcą się tak nosić. Większości nie da się po prostu przekonać do koloru. Oczywiście wymówką jest to, że klasyka i elegancja, ale tak naprawdę boimy się próbować nowości.
Mamy problem z wyrażaniem siebie, wolimy dostosować się do powszechnie panującego schematu.
Nie jest jednak tak, że Warszawiacy nie umieją przełamywać stereotypów. Można spotkać ludzi, ubranych oryginalnie, mających wyrazisty styl. Jednak nadal, w powszechnej świadomości, jest to mała anomalia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz